Świadectwo Marioli ze wspólnoty MIRIAM

Psalm 66, 1-9

„Sławcie Boga z radością, wszystkie ziemie,
opiewajcie chwałę Jego imienia,
cześć Mu świetną oddajcie!
Powiedzcie Bogu: Jak zadziwiające są Twoje dzieła!
Z powodu wielkiej Twej mocy
muszą Ci schlebiać Twoi wrogowie.
Niechaj cała ziemia Cię wielbi
i niechaj śpiewa Tobie,
niech imię Twoje opiewa!

Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga:
dokonał dziwów pośród synów ludzkich!
Morze na suchy ląd zamienił;
pieszo przeszli przez rzekę:
wielce Nim się radujmy!
Jego potęga włada na wieki;
oczy Jego śledzą narody:
niech się buntownicy nie podnoszą przeciw Niemu!

Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę,
bo On obdarzył życiem naszą duszę,
a nodze naszej nie dał się potknąć. „

(Psalm z pierwszego dnia XXV EPPW)

 

Moje pielgrzymowanie do Wilna tak naprawdę rozpoczęło się w czerwcu 2013 roku w Czerwińsku. Był słoneczny weekend, kiedy ze wspólnotą Miriam wyjechałam na rekolekcje podsumowujące miniony rok akademicki.  To właśnie tam, chyba po raz pierwszy zobaczyłam wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej w starej kaplicy klasztoru Salejzanów. Byłam niezwykle oczarowana Maryją w tym obrazie. Pamiętam jeszcze jak padły słowa, że Maryja w tak złożonych dłoniach ma też miejsce dla każdego z nas. W swoim ciągle jeszcze dziecięcym zaufaniu i głębokim modlitewnym wzruszeniu obiecałam Matce Bożej, że pieszo przyjdę w pielgrzymce przed Jej Ostrobramski wizerunek.  Obietnicę tę, mogę wytłumaczyć jedynie natchnieniem Ducha Świętego,  ponieważ nie miałam wtedy pojęcia, że takie pielgrzymki są organizowane… Mijały kolejne lata, a ja za każdym razem w czerwcu przypominałam sobie jaką złożyłam obietnicę, zastanawiając się czy uda mi się ją spełnić, znajdując jednocześnie wiele wymówek. We wszystkie wakacje podejmowałam pracę z uwagi na potrzeby związane ze studiami więc po ludzku uważałam, że nie było możliwości pójść na pielgrzymkę.  Z perspektywy czasu wiem, że czas, który minął był mi potrzebny, by choć trochę przybliżyć się do Maryji. To Ona sama wyznaczyła najlepszy czas i zaprosiła mnie do pielgrzymowania przed jej Ostrobramski wizerunek. Planując tegoroczne wakacje czułam w sercu, że to jest najlepszy moment by iść, by prosić Mamę o orędownictwo w wielu trudnych wyborach, ale także by dziękować Jej za pomoc i łaski otrzymane za Jej wstawiennictwem przez okres studiów. Było wiele obaw dotyczących zdrowia, czy będę miała siłę iść, ponieważ przez podejmowane prace fizyczne w ostatnich latach miałam spore problemy z kręgosłupem i stawami. Bardzo się bałam, ale ufałam, że Maryja chce bym wyruszyła i że mi pomoże. I tak się stało!!! W parafii, z której pochodzę 15 sierpnia mamy odpust ku czci Matki Bożej Wniebowziętej, a 14 sierpnia wieczorem zawsze jest krótka pielgrzymka do cudownego źródełka na Łasku. W drodze powrotnej bardzo dotkliwie odczuwałam ból w kręgosłupie i zaczęłam w myślach się martwić, narzekać i modlić na przemian: „jak mam przejść prawie 300 km skoro już po 2 km tak strasznie mnie boli”. Pamiętam, że coraz spoglądałam na obraz Matki Bożej Wniebowziętej niesionej na początku procesji i w pewnym momencie poczułam, że ból ustał. Trochę niedowierzając dotykałam pleców, ale tego specyficznego bólu, który tak bardzo mi doskwierał nie było! Dziękowałam Maryji za ten cud uzdrowienia. Przez całą pielgrzymkę ani razu nie odczuwałam bólu, na który tak często wcześniej się skarżyłam. Nie miałam żadnych problemów ze stawami, co jest dla mnie ogromnym potwierdzeniem tego, że Matka Boża chciała bym spełniła daną jej prośbę.

XXV Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka Białystok-Grodno-Wilno rozpoczęła się 16 sierpnia Mszą Świętą w katedrze białostockiej a zakończyła 25 sierpnia w katedrze wileńskiej. Jest to niezwykła pielgrzymka z uwagi na to, iż jej trasa prowadzi przez 3 państwa: Polskę, Białoruś, Litwę, a więc także tereny należące dawniej do Polski. Wyruszając założyłam sobie po ludzku i w swojej pysze, że nie będę nawiązywać nowych, bliższych relacji, tłumacząc się, że przecież na te, które mam nie starcza mi czasu. W zamian za to będę się modlić i słuchać co Pan Bóg chce mi powiedzieć. Teraz pisząc to uśmiecham się do siebie, jak mogłam być tak niepokorna. Oczywiście założenie to się nie sprawdziło za co dziękuję Bogu, w przeciwnym razie przez swoje zamknięcie straciłabym szansę na poznanie wielu prawdziwie wspaniałych ludzi, których Pan Bóg mi postawił dosłownie na drodze ;). Dniem, który najbardziej poruszył mnie i moje serce był dzień pierwszy, na co złożyło się wiele rzeczy takich jak niewyspanie, stres związany z nowością, dzień urodzin mojej św. p. siostry i smutek z tym związany, Słowo Boże z tego dnia i konferencja o Miłości Maryji. Było w tym dniu dużo emocji, które czasami tak łatwo pozwalają wpaść w pułapkę „odczuwania” Boga i Jego działania. Doświadczając niezwykle radości  z modlitwy, adoracji postanowiłam, że codziennie będę adorować Pana Jezusa. Kolejne dni były jednak ogromną, przeraźliwą ciszą, w której nie słyszałam nic. Bardzo się buntowałam w duchu na to, że jest cisza, że zasypiam na adoracji, że Pan Bóg nic do mnie nie mówi, że już nie odczuwam żadnych poruszeń, że nawet nie pamiętam Ewangelii z danego dnia. Mój bunt powiększał się przez to, że chciałam medytować w trakcie tych adoracji Słowo Boże, które było na dany dzień. Do tego był mi potrzebny telefon, ale popsuł się 3 dnia pielgrzymki. Miałam w sobie dużo niepokoju, mnóstwo pytań, żalu, że Pan Bóg milczy… Po pielgrzymce przyjaciółka przypomniała mi, że milczenie jest przedłużeniem słów… Każdego dnia w konferencjach była przedstawiana Miłość Boga, Miłość Maryji. Miłość pokorna, Miłość cierpliwa, Miłość ofiarowania, Miłość w służbie, Miłość czekająca i cicha… To, co miałam możliwość usłyszeć pozwalało mi zrozumieć to, co działo się we mnie i wiedziałam, że to Maryja jest Tą, z Której mam brać wzór, Którą mogę pytać, u Której mam szukać pociechy i odpowiedzi na te wszystkie pytania i wątpliwości. Bardzo niezwykłe dla mnie w trakcie tej pieszej pielgrzymki była hojność  witających i przyjmujących nas na szlaku ludzi. Pamiętam jak babcie starsze ocierały łzy widząc nas maszerujących, albo z jaką radością, miłością i służbą nakładały jedzenie, częstowały wszystkim co mają. Gospodarze z zaufaniem zapraszali nas do swoich domów, traktując jak rodzinę. Zastanawiające jest także to, że mimo, iż na co dzień mamy tendencję by narzekać na swoje dolegliwości (tak, tak, mówię o sobie;)), na pielgrzymce mimo tylu trudów, bólów i ran pątnicy dają świadectwo Kościoła radosnego, który nie narzeka, ale cieszy się w trudnościach. Sakrament Pokuty i Pojednania był także jednym z najważniejszych doświadczeń w trakcie tych rekolekcji w drodze. Maryja w Ostrej Bramie jest Piękna, Miłosierna i Pokorna. Kończąc już pragnę wyrazić wdzięczność Panu Bogu za wszystko co czyni w moim życiu; za wszystkie trudności, które dopuszcza; za wszystkie łaski, którymi obdarza; za wszystkich ludzi, których stawia na mojej drodze;  za wszystkie pragnienia, które wlewa w moje serce; za wszystkie siły, które daje i w reszcie za Ukochaną Mamę Maryję, którą nam dał byśmy nie czuli się opuszczeni. Dziękuję Ci Panie Boże za to, że pozwoliłeś mi dotrzymać obietnicy, że to dzięki Twojej łasce i wstawiennictwu Maryji  udało mi się dotrzeć pieszo do Wilna i za to, że każdego dnia doświadczam Twojego Bożego Miłosierdzia. Chwała Panu. Amen.